Świat na głowie postawiony.

Wpis

czwartek, 02 czerwca 2011

Gorsze, bo polskie?

 

   Za komuny wszystko było zdecydowanie prostsze... Wiadomo było, że do załatwienia czegokolwiek wystarczyła łapówka. Pozostawał tylko problem, komu i ile.

Teraz okazuje się, można mieć lepszy i tańszy wyrób, a mimo to być wywalanym z kolejnego projektu tylko dlatego, że jest się polskim producentem. Kiedyś wiadomo było, że liczą się przede wszystkim względy "pozamerytoryczne". Teraz naiwny człowiek myśli, że liczy się jakość, wygląd, niezawodność produktu, gwarancja, możliwości rozbudowy, serwis itd. Wszystko brednia! Liczy się to, że produkt jest WŁOSKI!

   Czy Polacy całkiem oszaleli? Czy w XXI wieku nadal liżemy stopy komuś, kto ma zagraniczną nazwę, choćby nawet pochodził z Brzęchocic Poprzecznych?

   Wybaczam Panu Rossi, Wittchenowi, Inglotowi, że wykorzystali obco brzmiące nazwiska do wypromowania swoich firm. Być może bez tego nie byliby tak znani i bogaci jak są. Produkty mieli i mają świetne, więc nie mam im za złe, że pojechali "po nazwisku". To tylko dowód na to, że tkwią w naszym społeczeństwie kompleksy wielkie jak kosmodrom Bajkonur i że samą jakością polski producent nic nie zdziała.

Po co więc organizuje się z wielką pompą przyznawanie odznaczeń "Teraz Polska"?

   Kiedy niby ta Polska ma znaczenie? Nawet ogórki mamy hiszpańskie, ale na szczęście zawierają INNY typ bakterii coli, niż te śmiercionośne! Takie zwykłe bakterie coli zawierają. Uff...

   Można zrozumieć to powszechne uznanie, jeśli produkt zagraniczny, lub "robiony" na zagraniczny jest świetny. Nikt przecież nie będzie negował elektroniki Sony, Toshiby, Philipsa, ani Inglota itp. Ale jeśli to samo uwielbienie otacza producentów badziewia, tylko za to, że jest np. WŁOSKIE, naprawdę nóż się otwiera w kieszeni!

   Przemawia przez mnie wściekłość, bo może trzeba będzie zamykać firmę, która od 20-stu lat rozwijała produkcję wysokiej klasy domofonów i videofonów, otwieranych za pomocą skanera linii papilarnych, zachowujących pamięć obrazu osób przychodzących, umożliwiających łączność wewnętrzną pomiędzy sąsiadami, podłączenie systemów alarmowych itp.,itp.

   Tego nie oferuje dostawca włoski ani hiszpański, którzy od kilku lat królują na polskim rynku. Królują do tego stopnia, że mogą bezkarnie wciskać tu konstrukcje sprzed 10-15 lat, których nikt na Zachodzie już by nie kupił. Kiedy  kryzys zahamował tam budownictwo, rozpoczęli ekspansję na Polskę, jako ostatni region, w którym deweloperzy są tak głupi, żeby brać to jak świeże bułki, nie zwracając uwagi na jakość.

   Wiem, przemawia przez mnie gorycz i zwątpienie. Ale wstyd mi, że nadal jesteśmy podnóżkiem Europy i przedmiotem drwin. Śmieszą mnie wielkie hasła o rozwoju przedsiębiorczości i dotacjach unijnych, których zwykły przedsiębiorca nie może nawet dotknąć przez szybę. Bo oburzać już jakiś czas przestały.  Po prostu szkoda zdrowia.

   Dopóki my sami nie uwierzymy, że polska myśl techniczna naprawdę jest coś warta, wciąż będą nam wciskać chłam z zagranicy, nie bacząc na to, iż żeby toto naprawić, musi z Włoch przyjechać cała ekipa.

   Przypomnijmy sobie, że polscy inżynierowie jeszcze przed wojną tworzyli genialne konstrukcje motocykli, samochodów, nawet lokomotyw. Że Polacy zajmują wiele prestiżowych stanowisk w firmach konstruktorskich na całym świecie. Zobaczmy, co produkuje choćby Zelmer, Amica i wiele innych zakładów. Polskie nie musi być gorsze, do cholery!

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
czwartek, 02 czerwca 2011 06:38

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę