Świat na głowie postawiony.

Wpis

środa, 06 lipca 2011

Prezenty, suweniry...


 

    Oberwało się naszym władzom za bączka... Osobiście uważam, że nie ma sensu roztrząsanie, czy można było wymyślić mądrzejszy upominek na czas polskiej prezydencji w Unii. Nie ma sensu, bo a) przekonuje mnie argument, że bączek nadaje się przynajmniej na prezent dla wnuczka, a cepeliowska laleczka do niczego, b) bo i tak nie ma to żadnego znaczenia.
  

   Pracując od wielu lat w marketingu zetknęłam się już z tyloma rodzajami prezentów, że rzeczony bączek naprawdę nie jest najgorszym pomysłem. 
    Niemcy mówią: Kleine Geschaenke machen Freunde. Przez małe prezenty zyskujesz przyjaciół. To prawda, pod warunkiem, że nie będą to prezenty na "odwal się".  Sama zawsze starałam się, aby mój służbowy prezent w jakimś stopniu przydał się osobie obdarowanej. W zależności od klienta, budżetu, wagi kontraktu, próbowałam dobierać prezenty pod konkretną osobę. Dla mężczyzny ładny krawat (nie macie pojęcia, co noszą na szyi niektórzy dyrektorzy poważnych firm, o zaopatrzeniowcach nie wspomnę), woda po goleniu, pasek. Dla kobiet szukałam efektownej apaszki, cienia do oczu, kremu pod oczy itp.

  Dla szczególnie ważnych, ale też ulubionych klientów wysilałam całą inwencję i zdobywałam takie rarytasy, jak CD z wierszami Herberta czytanymi przez niego tuż przed śmiercią. Ktoś się popuka w czoło, że to głupi prezent? A jeśli ten sam klient wcześniej przeczołgał mnie przez całe Rijksmuseum w Amsterdamie, żeby znaleźć jedyny zachowany obraz jakiegoś mason, a któremu właśnie Herbert poświęcił całą książeczkę, to dalej wyda się to głupie?

("Martwa natura z wędzidłem" się to nazywało)


   Matko, czego myśmy nie zdobywali! Książki o żeglarstwie, cebulki specjalnych odmian tulipanów, wózek na zakupy, program do nauki języka, nawet leczniczy lakier do rozdwajających paznokci z Holandii, o jakim klientka gdzieś wyczytała. Tak, takie prezenty na pewno zapewniły nam przyjaźń wielu osób. Ktoś nazwie to łapówką? No, tylko że wartość "emocjonalna" tych prezentów z pewnością przekraczała koszt ich zakupu.


   W drugą stronę to niestety nie działało. Prezenty, które my otrzymywaliśmy od naszych kontrahentów nie grzeszyły praktycznością. Dobrze jeśli była to butelka wina, bo z nią zawsze można coś zrobić. W najgorszym razie wlać do mięsa. Ale reszta to już prawdziwy dramat: ceramiczne misy z wielkim logo klienta, krawaty - także z logiem na przodku, laleczki ala Cepelia, tyle że z innego kraju, szklane kule, mosiężne figurki, np. hutnika z łopatą albo wołka, czy wreszcie grafiki, przedstawiające np. siedzibę naszego partnera biznesowego lub nawet jego fabrykę. Wszystko to lądowało w szafce na poddaszu, w naszym firmowym "muzeum".


   Przez moment pojawiła się nadzieja na prezent praktyczny, kiedy podczas kontraktacji w Norwegii nasz dostawca zawiózł nas do sklepu i kazał wybrać sobie po swetrze z wełny z prawdziwych norweskich baranów. Swetry wydziergane były w piękne ludowe wzory i  naprawdę mogły cieszyć oko..., ale nie ciało. Mimo solidnego odzienia (był to skandynawski luty, więc naprawdę miałam na sobie coś oprócz bielizny) sweter mógł robić za włosienicę dla pustelnika. To było gorsze niż kolczuga założona na gołe ciało! Jakby się człowiek położył w mrowisku albo w pokrzywach, tak drapało i swędziało!


   Każdego heretyka można by skłonić do przyznania się do winy tym strasznym ubraniem. W dodatku kosztowało ono majątek, jak to w Norwegii. Podziękowaliśmy więc grzecznie, pod jakimś pretekstem. I tyle było praktycznych prezentów!


   Prezentów takich jak nasz bączek każdy pracownik unijny ma całe "muzeum". Nie wiem, co z nimi robią, może od razu wyrzucają do kubła, a może jednak ten dadzą wnuczkowi? Osobiście wolałabym, żeby maluch bawił się takim bączkiem, niż gapił w telewizor. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
środa, 06 lipca 2011 19:26

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę