Świat na głowie postawiony.

Wpis

sobota, 09 lipca 2011

Siostry

    

   To czy urodziliście się jako pierwsi, czy drudzy, jako brat czy siostra i jaką płeć ma wasze rodzeństwo wpływa na wasze życie bardziej, niż cały bagaż genetyczny, stan umysłowy i majątkowy waszych rodziców a także PKB na głowę mieszkańca.

Nie ja to wymyśliłam, ale ćwiczę to na własnym podwórku.


    Interesuje mnie tylko jeden rodzaj relacji - między siostrami. Mało znam rodzin, właściwie żadnej, w której między siostrami nie byłoby żadnych tarć. Zwykle wojna zaczyna się w dzieciństwie, potem przycicha, ale gdzieś pod pokrywką przykładnych stosunków (tfuuu..!) rodzinnych często aż kipi.


    Wyobraźmy sobie dobrze dobrane małżeństwo planujące dwójkę dzieci.

   Narodziny pierwszej dziewczynki są często dla ojca zawodem, bo liczył na chłopca, jednak zawsze jest szansa na poprawkę. Narodziny drugiej dziewczynki to już cios, zwłaszcza dla mężczyzn bardzo męskich, którym wmówiono, że mężczyzna musi spłodzić syna... Akceptuje status quo, bo nie ma wyboru, jednak rozczarowanie często daje o sobie znać. Obie córki doskonale to wyczuwają i w różny sposób chcą się ojcu przypodobać. Zwykle lepiej udaje się to młodszej, która z definicji jest słodsza więc bywa bardziej rozpuszczana. A jeśli jeszcze skutecznie udaje chłopca, chodząc z ojcem na ryby czy majsterkując, status "córeczki tatusia" zostaje przypieczętowany.


    Starsza może tylko bezsilnie obserwować lub próbować w inny sposób ściągnąć na siebie uwagę. Często robi to w sposób klasyczny - przez rozrabianie, gorsze stopnie, pyskowanie. Wtedy staje się jeszcze mnie kochana od młodszej, co pogłębia jej żal. Nie mogąc uderzyć w rodziców (mam na myśli silnych rodziców, nie uległych), uderza w siostrę. Paradoksalnie, zamiast tworzyć wspólny front przeciwko starszym, siostry często żrą się jak PIS z PO, bo TYLKO NA SOBIE MOGĄ ODREAGOWAĆ gniew i frustrację.


   Lata mijają, rozdźwięk między siostrami się pogłębia. Poczucie bycia gorszą i odtrąconą nierzadko wywołuje w starszej przypływ ambicji na zasadzie: TO JA WAM POKAŻĘ! Zaczyna się wyścig o lepsze stopnie, lepszą pracę, często robi ona prawdziwą karierę. Motywy zwykle pozostają nieuświadomione. Młodsza za to pogrąża się w nieróbstwie lub problemach emocjonalnych, mając wciąż wsparcie ze strony rodziców. A czasem inaczej - idzie swoim trybem, robiąc to co lubi, żyjąc bardziej na luzie, nie ścigając się z nikim, bo do serca rodziców i tak zawsze wchodzi specjalnym wejściem dla VIP-ów.

 

    Starsza może wynaleźć lek na raka i dostać Nobla, a i tak rodzice będą się zachwycać młodszą, która odkryła super ściereczki do prania, wyłapujące kolor i pamiętała, żeby im przywieźć.  Nie ma sprawiedliwości na świecie! I nie bądźmy naiwni. Rodzice nigdy nie kochają dzieci TAK SAMO!


    Im bardziej starsza się stara (zbitka słów nieprzypadkowa:), tym mniej jest doceniana. Chce przecież dobrze dla wszystkich, wygłasza porady i zalecenia z prawdziwej troski. I krew ją zalewa, bo nikt nie chce jej słuchać, nawet kiedy ma rację.  Nie potrafi przyjaźnić się z siostrą, choć pewnie by chciała, bo tamta wymyka się jej z rąk i żyje po swojemu. Mądrze czy głupio, ale po swojemu. A życie starszej to jedno pasmo zabiegów, prób przypodobania się, walka o uznanie i docenienie. Często przegrana. I bez względu na to, co sama osiągnęła w życiu, zawsze będzie w swoich oczach gorsza.


    Jeśli przeanalizujemy wszystkie pary sióstr jakie znamy, zobaczymy masę analogii. W moim kręgu najbliższych pasuje 8 na 8. Jakoś trudno mi uwierzyć, że to przypadek.  


   Część pań zakrzyknie z oburzeniem, że to nieprawda! Że mają bardzo dobre relacje z siostrą, że są najlepszymi przyjaciółkami itp. To prawda. Na poziomie uświadomionym, z pewnością tak. Ale spróbujcie sięgnąć do podświadomości i zanalizować wasze charaktery i osiągnięcia życiowe.


   Powtarzam jeszcze raz: piszę tu głównie o rodzinach złożonych z małżeństwa i dwóch bardzo dorosłych sióstr, (chociaż i w rodzeństwach mieszanych też znajdziemy sporo podobieństw). Nie piszę o rodzinach wielodzietnych czy rozbitych. Każda z nich wymagałaby osobnej analizy. A mnie interesuje moja rodzina i moja siostra i to, dlaczego tak ciężko jest nam się porozumieć, mimo pozornie silnych więzów. Jestem młodszą siostrą. I cierpię, bo na stare lata  już nie wytrzymuję połajanek i uwag (zawsze życzliwych) ze strony tej drugiej. Mimo nieprawdopodobnego sukcesu, jaki odniosła, chyba powinnam jej współczuć. Chciałabym ją też po prostu lubić, tylko coraz gorzej mi to wychodzi?


 PS. Ten tekst dedykuję również mojej przyjaciółce, która jest tą najstarszą. Kochana. Osiągnęłaś ogromnie dużo dużo, ale nawet gdybyś została szefową Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nie doczekasz się takiej akceptacji, jakiej pragniesz. Twój los został przypieczętowany w chwili kiedy urodziłaś się jako pierwsza. Pogódź się z tym i zacznij żyć dla siebie.




Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
sobota, 09 lipca 2011 08:42

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę