Świat na głowie postawiony.

Wpis

poniedziałek, 15 października 2012

Blog Forum Gdańsk 2012

   Wróciłam z trzeciego Blog Forum Gdańsk. Zostałam tam – ku mojemu zaskoczeniu – zaproszona jako prelegentka, a gadać miałam o czymś, co od prawie dwóch lat zajmuje mój czas i umysł, czyli o tym „Jak wydać książkę i nikogo przy tym nie zabić?

     O BFG czytałam wcześniej na blogach dziewczyn, np. Czarnej wrony czy Nivejki. Wyobrażałam je sobie jako spotkanie osób, które z blogowania uczyniły sposób na życie, co zapewne nigdy nie stanie się moim udziałem. W tym względzie się nie pomyliłam.

    Zacznę od kuchni. Organizacyjnie to wielki sukces. Wielkie też pieniądze musiały zostać wydane, skoro uczestników zakwaterowano w czterogwiazdkowym hotelu. Mój – nasz – samolot z Warszawy spóźnił się 4 godziny, jednak kiedy po północy dotarliśmy do Gdańska, czekał na nas autobus. Chwała Bogu, bo taksówka z Rembiechowa do centrum każdego mogłaby zrujnować.

    Potem było równie dobrze. Rano autobus zabierał nas z hotelu i zawoził na stadion Arena. Po wykładach odwoził do hotelu. W ciągu dnia napoje, kanapki i obiad. Wieczorem w sobotę zorganizowano imprezę w klubie, gdzie przecudny koncert dał Smolik z zespołem, a bar był „open” do 23.00. Duże wyzwanie, zważywszy że od 10.00 w niedzielę przewidziano mecz piłki blożnej, a zaraz potem wykłady.

   Okazało się, że część uczestników w ogóle się nie kładła do łóżek, a mimo to dała radę. No cóż, młodość...

 Tak wygląda Arena od środka:

 

 

    A patrząc od strony merytorycznej, organizatorzy strasznie chcieli zapełnić program na maksa. Równolegle odbywały się 4 prelekcje, więc trzeba by się było rozerwać próbując zobaczyć chociaż połowę. W dodatku czas przeznaczony na prelekcję był krótki – pół godziny to nieco za mało, żeby rozwinąć temat, podsumować i jeszcze odpowiedzieć na pytania z sali.

    Co do tematyki prelekcji, teoretycznie było wszystko – i o tym, jak pisać ciekawie,  czy przyjąć język fristajlowy, czy raczej trzymać się reguł pisowni i gramatyki, jakie są reguły pożyczania sobie cudzych zdjęć z sieci, jak radzić sobie z hejterami, wreszcie jak zarabiać na blogach. Wykładów było 50, więc i tyleż tematów. Oczopląs.

  Tu akurat dyskusja na temat czystości języka. Tymon i inni.

    Konkluzja która się sama nasuwa – krótki czas prelekcji powodował, że nikt nie był w stanie wniknąć w temat dogłębnie. Ciągłe patrzenie na zegarek nie sprzyjało  czytelnej analizie, powodowało czasem chaos w wypowiedzi. Kiedy ktoś był odporny na machanie ze strony obsługi, robiła się obsuwa i następni musieli zaczynać później. To powodowało jeszcze bardziej nerwowe bieganie słuchaczy między salami. A do toalety kiedy? A podziemia Areny są duże...

    Myślę, że organizatorzy powinni w przyszłości nieco zmienić formułę, stawiając bardziej na jakość a nie ilość. Można się bowiem zastanowić, o czym będą mówić prelegenci za rok, skoro w ciągu tych ostatnich dwóch dni poruszono 50 tematów?! W końcu ilość zagadnień związanych z blogowaniem chyba nie jest nieskończona??

    Zwłaszcza, że sądząc po opiniach uczestników wciąż za dużo mówi się o pieniądzach, a za mało o tym, jak poprawiać jakość bloga i czerpać z niego radość. Jedyny wykład na ten temat (Storytelling - Jak pisać obrazowo?) był mocno chaotyczny, a prelegentka bardzo zdenerwowana.

     Nie chcę się mądrzyć i krytykować, po prostu parę rzeczy zmieniłabym w przyszłości. Oprócz zmian organizacyjnych, ograniczyłabym nieco „królowanie” grupy skupionej wokół Kominka. Jego funclub, jak również kilkoro najbardziej popularnych blogerów (Hatalska, Segritta, Budzich, Kubryńska), praktycznie zawłaszczają całą przestrzeń. Do nich należy większość „czasu antenowego”, to oni królują w statystykach popularności, które notabene sami ogłaszają, to oni w swoich wystąpieniach nawiązują głównie do blogów tych pozostałych. I to się dzieje trzeci rok z rzędu.

     Rozmawiając ze „zwykłymi” uczestnikami odnosiłam wrażenie, że wszyscy są lekko zniecierpliwieni z powodu dominacji tych miłościwie nam panujących...

   Pewnie teraz usłyszę zarzut, że po prostu im zazdroszczę, że chciałabym mieć tę popularność, a zwłaszcza te pieniądze, które zarabia Kominek. A chciałabym, pewnie że chciałabym! Ale inną sprawą jest, na ile człowiekowi z taką popularnością palma odbija. Nie znam osoby spoza „dworu”, która lubiłaby jego blogi. Wszyscy uważają, że kiedyś interesowały go wyłącznie dupy i kasa, a teraz tylko kasa. Cóż...

    Ja tam się cieszę, że oprócz swoich „pięciu minut”  prelekcji (tak naprawdę 30), mogłam też posłuchać  Smolika i jego znakomitej solistki, a poza tym zobaczyłam kawałek koncertu ukraińskiego zespołu, który w kościele Św. Jana wykonał parę rockowych kawałków. A na koniec spotkała mnie niespodzianka – przyszło mi wracać do domu z panią Marią Czubaszek i cóż... – było super:-)  Ale o tym kiedy indziej.

 Smolik jest całkiem z lewej. Jako najmniej "wyględny" nie zmieścił się w kadrze. A dołączył do zespołu niejaki Modzelewski wyglądający jak młody Mickey Rourke. Nieźle dawał...

   

 

 Polecam wszystkim zaglądanie na profil Forum na fejsie. Tam są zdecydowanie lepsze zdjęcia niż moje.



Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
poniedziałek, 15 października 2012 19:42

Polecane wpisy

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę