Świat na głowie postawiony.

Wpis

czwartek, 18 lipca 2013

Idźcie i rozmnażajcie się...

    Na szczęście problem rodzenia i wychowywania dzieci mam już za sobą, więc pomądrzę się na ten temat niejako z boku, w dwóch różnych aspektach.

    Pierwszy to podejście do młodych lub przyszłych matek w zakładach pracy. To będzie apel do pracodawców. Sama jestem pracodawcą i „urodziliśmy” już w firmie kilkoro maluchów na przestrzeni ostatnich lat. Doskonale wiem, że obawa szefów przed kobietami w ciąży, które już w 10-tym tygodniu idą na zwolnienie, albo pracują na ćwierć gwizdka, jest często uzasadniona. Kobiety w dodatku patrzą na siebie i kiedy jedna wykorzystuje swój stan jak chorobę i trzeba się z nią obchodzić jak z jajkiem, druga myśli: A co ja się będę zabijać? Też idę na zwolnienie. Itd.

    Pracodawca ma prawo się wkurzać i rozpaczać, kiedy młode matki dezorganizują  pracę w firmie i bezlitośnie wykorzystują uprzywilejowaną sytuację, jaką stwarza im prawo. A jednak w takich chwilach powinniśmy zagryźć zęby i pomyśleć: Kurczę, przecież jej dziecko może choć w minimalnym stopniu zapracuje na moją emeryturę...? Wszyscy przecież wiemy, że nasze dzisiejsze składki idą na dzisiejszych emerytów. Dla nas nie odkłada się nic. Jedyną nadzieją, że nie umrzemy całkiem z głodu za te 20-30 lat jest to, że dzieci naszych pracownic może pójdą do pracy... I może nawet zapłacą składkę na fundusz emerytalny... Nasz fundusz.

     A drugi aspekt nasunął mi się podczas słuchania wywiadu z mądrą socjolożką (nazwiska nie zapisałam), która podawała dane na temat dzietności i wieku kobiet podczas pierwszej ciąży. Bo wokół tylko słychać lament, że Polki rodzą coraz później, ale

czy poganianie kobiet do rodzenia bardzo wcześnie w imię a) tradycji), b) zdrowia dziecka tak naprawdę ma sens?

   Jeśli popatrzeć na możliwości diagnostyczne służby zdrowia,  to czy kobieta rodzi po 20-stym czy po 30-stym roku życia nie ma już większego znaczenia. Większość schorzeń płodu daje się wychwycić na wczesnym etapie, nawet słynny kiedyś konflikt serologiczny, jest już w tej chwili pod pełną kontrolą. Ryzyko wystąpienia wad genetycznych u kobiet trzydziestoletniej nie jest wyższe niż u 20-latki. Nie jestem za tym, aby czekać z dzieckiem do 40-stych urodzin, ale do 30-34 – jak najbardziej.

    Jak wiadomo pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, only. W przypadku zachodzenia w ciążę przez bardzo młode kobiety (mam na myśli planowane, na wpadkowe nie ma rady) istnieje tylko jeden plus (teoretycznie zdrowsze dziecko bo młodsza komórka jajowa) i cały tłum minusów.

   Przede wszystkim i najczęściej – brak wykształcenia czyli stabilizacji zawodowej. Młoda matka na ogół nie zdążyła jeszcze nawet skończyć studiów czy w inny sposób zdobyć zawodu. Tego bardzo często już nigdy nie nadrobi. Jak wpadnie w pieluchy, to przez następne 10-15 lat się z nich nie ruszy, a kto ją potem zagoni do nauki? Brak wykształcenia powoduje, że kiedy się jako tako „obrobi” w domu i zechce wrócić do pracy, jej wartość rynkowa będzie minimalna.

Ergo 1 – zero szansy na to, że będzie dobrze zarabiać, czyli że SAMA SOBIE ODŁOŻY NA PRZYZWOITĄ EMERYTURĘ.

Ergo 2 – zasili kiedyś armię emerytek otrzymujących 1000 zł miesięcznie, i to nie na pewno.

    20-letnia matka będzie skazana na bycie „przy mężu”, który notabene czasem znika, a wtedy ona może pożegnać się z jakąkolwiek karierą zawodową. Bo nie każda dziewczyna może liczyć na kochającą rodzinę, która ją wesprze.

Młoda matka, czy młodzi rodzice na ogół nie mają mieszkania, ale raczej nie dostaną kredytu, skoro jedno z nich nie pracuje. Oznacza to wieloletnie tułanie się po rodzicach lub wynajętych kawalerkach.

    Dlatego zgłaszam taki wniosek, żeby przestać biadolić nad coraz starszymi „pierwiastkami”, tylko wręcz namawiać do rodzenia dzieci po 30-stce. Nie widzę nic złego w tym, że ludzie chcą najpierw zdobyć dobry zawód i mieszkanie, a dopiero potem myśleć o dzieciach. Brutalnie to zabrzmi, ale jaką przyszłość zapewni sobie i dzieciom dziewczyna po szkole średniej, jeśli nie ma potężnego zaplecza w postaci rodziny? 

   A poza tym... stres u matki udziela się dziecku, a coś mi się wydaje, że u dwudziestodwulatki bez zawodu, mieszkania i oszczędności ten poziom jest zdecydowanie wyższy... Nie wydaje się Wam?

    macierzynstwo1_hemera2.jpg

http://dzieci.pl/title,Polki-rodza-coraz-pozniej,wid,12608977,wiadomosc.html



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
czwartek, 18 lipca 2013 19:41

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pozytywnemigawki napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/19 07:02:16:

    wow, trza się zgodzić :-)

Dodaj komentarz

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę