Świat na głowie postawiony.

Wpis

czwartek, 21 maja 2015

Resortowe dzieci. Służby

   Wpadły mi w ręce rewelacje na temat nowego dzieła Kani, Targalskiego i Margosza, kontynuacji "Resortowych dzieci", tym razem z dopiskiem "Służby".

   Dzieło owo liczące 920 stron, bynajmniej nie dotyczy pokojówek i lokajów. Autorzy rozprawiają się w nim z rodzinnymi koneksjami, jakie funkcjonują rzekomo w dzisiejszym świecie, a które mają swoje źródło w politycznej (czytaj komunistycznej) działalności przodków.

    Książka nie zatrzymałaby mojej uwagi nawet na trzy sekundy, gdyby nie padło  nazwisko osoby daleko związanej z moją rodziną. Osoba ta jest dziennikarką, zupełnie dobrą, zaś powodem umieszczenia jej w tej publikacji jest to, iż pochodzi z rodziny tzw. starej nomenklatury.

   Znając opinie na temat pierwszej części epopei, z dopiskiem "Media", nie wydałabym na nią ani grosza, a tym bardziej 60 złotych. Pobiegłam do księgarni tylko żeby zajrzeć. Wielka, żółta cegła, ciężka jak sumienie niektórych polityków, bardziej encyklopedia PWE niż I tom Millenium, rozpycha się na półkach. Po indeksie znalazłam nazwisko dziennikarki, a zaraz obok nazwiska jej ojca, brata, żony brata, całego łańcucha powinowatych i ... moje.

   Kiedy wyszłam z osłupienia, komórką sfotografowałam co ciekawsze fragmenty.

   Gdyby autorzy zatrzymali się na tej kobiecie i jej rodzicach, można by to było olać, machnąć ręką, zwalić na karb frustracji, jaką odczuwają niektórzy, że też nie są dobrymi dziennikarkami. W końcu nie takie bzdury człowiek czyta. Fakt, że ktoś osiągnął w życiu jakąś pozycję, MUSI wszak wynikać z brudnych układów, czy rodzinnych koneksji. Nigdy - w oczach pewnych osób - nie może wynikać z talentu i ciężkiej pracy...

   Autorzy poszli jednak duuuużo dalej. Zadali sobie trud (ktoś im za to zapłacił) zdobycia informacji o innych, także powinowatych, a więc CAŁEJ rodzinie żony brata, jego teściów, szwagra, babć, siostrzenicy itp!

   I tak oto moi drodzy, znalazłam się na liście "resortowych dzieci". Mogłam sobie przeczytać swój życiorys, w którym wynaleziono nawet trzymiesięczny staż w centrali handlowej w latach 80-tych, jednak zabrakło już wiedzy, iż od 23 lat pracuję w innej firmie.

    Nie pominięto także mojego męża, który w/g autorów ostatnio był nauczycielem. Tak się składa, że nauczycielem, i to tylko weekendowo, w technikum zaocznym, był jakieś 30 lat temu. Od tamtej pory zajmuje się zupełnie czym innym.

    Nie darowano naszej matce - skromnej nauczycielce z małego miasteczka, ani dziadkowi - leśniczemu z Wileńszczyzny. Skąd autorzy wytrzasnęli nazwisko rodowe MOJEJ BABCI??? Przecież to było pokolenie przedwojenne, masa dokumentów zaginęła. Zwłaszcza kiedy mówimy o repatriantach z Kresów.

   Mojemu ojcu babcia zmieniła nawet datę urodzenia z listopada na styczeń, żeby go o rok później wzięli do wojska. Aż dziw, że i ten fakt nie został odnotowany...

Za to opisano (z błędami) karierę męża siostry żony brata...

   Gdyby chociaż z powyższego szpiegostwa wynikały jakieś rewolucyjne wnioski - że na przykład ktoś pochodzący z reżimowej rodziny, uwłaszczył się na państwowym majątku, albo dostał posadę dyrektora NBP! Że na przykład mój "sukces" blogowy to też efekt wsparcia ciemnych mocy, itd.

   Nic z tego. Żadnych wniosków. Podaje się bezprawnie do wiadomości publicznej nasze najbardziej osobiste dane, nawet nie próbując pokazać sensu tego działania. Przecież nikt z nas nie jest spokrewniony z ową dziennikarką, a tym bardziej z jej ojcem! Nie wiem, ile czasu autorzy spędzili w archiwach IPN czy cholera wie gdzie jeszcze, nie wiem ile na tym zarobili, ale efekt ich działań jest mniej więcej taki, jak bieganie z pustą taczką.

   Kogo może interesować nazwisko rodowe mojej babci? I kiedy byłam u rodziców za granicą? I kiedy ktoś skończył studia, a kiedy je rzucił? 

   Wiem, wiem, sama zawsze mówiłam, że jeśli człowiek nie ma nic na sumieniu, to niech mnie nawet te służby specjalne podsłuchują. Taka ich rola.

   Ale jakim prawem "cywilni" idioci z PiS-u, tak, nie bójmy się tego powiedzieć, grzebią w moim życiorysie i podają tzw. "dane wrażliwe" do powszechnej wiadomości? Przecież nawet bandytom zasłania się twarze, utajnia procesy, a nazwisko sprowadza się do pierwszej litery.

Chyba jest na to jakiś paragraf?

I czy to przypadek, że książka wychodzi tuż przed wyborami?

Czy ktoś z Was zetknął się z tym problemem?

 

Na koniec przydatne adresy w Warszawie:

-         Najlepsza terapeutka od duszy – Małgosia Pietruszewska-Sadurska  http://www.pomocpsychoterapeutyczna.pl/

-         Najlepszy terapeuta od ciała – Piotr Płaza www.plazaosteopatia.com

-         Najlepszy hotel w lesie - http://www.laswoda.pl/

 



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
czwartek, 21 maja 2015 08:47

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę