Świat na głowie postawiony.

Wpis

czwartek, 23 lutego 2017

Nauka nie boli, każdy pretekst jest dobry.

 

   Kontynuując jeszcze przez chwilę wątek z poprzedniego wpisu, opowiem o moich doświadczeniach handlowych.

Może się przydadzą.

   Cóż, żądza zarobku niesie z sobą różne konsekwencje. Przypływ gotówki - czasem, rozczarowania - często, ale zawsze kupę roboty.

 

    Nie oszukujmy się. Sprzedawanie drobnych przedmiotów, dla których nie znaleźliśmy miejsca w swoim ani w zaprzyjaźnionych domach, to też praca na cały etat.

   Zaczynamy od zdjęć, najlepiej kilku. Do tego potrzebujemy nie tylko dobrego aparatu, ale i odpowiedniego miejsca, tak aby w tle nie znalazła się szczotka, telewizor czy szklanka z niedopitą herbatą.

    Wstawienie ogłoszenia na OLX czy Allegro to sprawa prosta, trwa kilka chwil. Dłużej trwa podjęcie decyzji, czy wyróżniamy ogłoszenie, czy nie. Jeśli tak – idzie za tym przelew, a to też trwa.

 

   W takim momencie nie zadajemy sobie trudu żeby sprawdzić, pod jakim dokładnie hasłem ludzie wstawiają podobne przedmioty. Wbrew pozorom jest to ważne. Np. OLX ma bardzo słabą wyszukiwarkę, która pokazuje tylko dokładnie te określenia, które wpiszemy, nie szukając podobnych.

   I tak jeśli wstawimy – strzelam – „serwis z porcelany”, to nie znajdą go ci, którzy szukają „serwisu porcelanowego”. W ten sposób nawet wyróżnienie płatne nie gwarantuje dużej ilości odwiedzających.

    Niektórzy już się nauczyli i w tytule wstawiają różne odmiany przedmiotu (bluzka , bluzeczka), jak i określenia (jedwabna, z jedwabiu itd.) Chyba trzeba tak robić.

 

   A potem, zwłaszcza jeśli dajemy wiele ogłoszeń, to już w koło Macieju obsługa, czyli odświeżanie, i odpowiadanie na pytania zainteresowanych.

 

   Kilka rzeczy naprawdę mnie zdziwiło. Po pierwsze to, że zdecydowanie więcej zbieraczy starych sztućców czy porcelany to… mężczyźni (!!!)

   Na pierwszy ogień poszedł spory komplet starych rosyjskich (radzieckich!) filiżanek do herbaty, z których dawno oblazł złoty pasek. Kupił je właśnie pan, który przysłał po nie… żonę.

   Żona nie chciała nawet rzucić na nie okiem. „To sprawa męża” – powiedziała.

 

   Stare platerowane sztućce też pochłonął mężczyzna, który dla odmiany musi się ukrywać przed żoną. „Zabrania mi kupować nowe” – powiedział. „Chowam je w drugim mieszkaniu”.

Hmm... Inni w drugim mieszkaniu ukrywają kochankę, a ten – widelce.

 

   Trzeci pan wypytywał mnie przez telefon, czy ta cukiernica ma jakieś logo. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie.

„To ja ją biorę w ciemno!” – zakrzyknął uradowany.  „To musi być moja cukiernica”!

 

   I takie to ciekawe rozmowy prowadziłam z panami. Dobrze że mój mąż niezazdrosny. :)

 

    Zaskoczyła mnie też przedziwna pasja zbieraczy. Pani, która przyjechała po kawowy serwis, przetrząsnęła mi szafki i zupełnie ignorując bajecznie zdobione bawarskie zestawy śniadaniowe, wygrzebała zapyziałe, maleńkie i zdekompletowane filiżanki, których z pewnością nie odważyłabym się nikomu zaproponować.

   Były pozbawione wszelkich ozdób, miały tylko logo polskiej fabryki,  której -  nie pamiętam. Nawet nie zdążyłam ich wyczyścić, kiedy ona ucieszona wyszła ze swoim skarbem.

 

   Niewątpliwie taka działalność ma jedną wielką zaletę – człowiek się uczy.

   Wcześniej hasło Fraget nic mi nie mówiło. Teraz wiem, że to poprzednik Hefry, czyli platery sygnowane tą nazwą muszą pochodzić z okresu międzywojennego.

   Nie wpadłabym też na to, że SORAU to obecne Żory i że filiżanka z takim logo też musi pochodzić sprzed 1945 roku. Wtedy to fabryka została zbombardowana i nigdy się nie odrodziła.

I tak dalej…

 

Okazuje się, że nie tylko podróże kształcą...

 

IMG_4778.jpg



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
czwartek, 23 lutego 2017 12:24

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę