Świat na głowie postawiony.

Wpis

środa, 27 grudnia 2017

Seria niefortunnych zdarzeń

 

    Ja nie jestem przesadnie przesądna…
    To znaczy wierzę w coś takiego jak pech, czy ludzie pechowcy, ale 13-stki i czarne koty bardzo lubię, zwłaszcza w piątki, chętnie przechodzę pod skośnymi słupami, a przy okazji ślubu złamałam wszystkie możliwe przesądy.

  Ale dzisiejszy dzień skłania mnie do refleksji nad pojęciem fatum. Chyba czas przestać myśleć, że seria niefortunnych zdarzeń to tylko zbieg okoliczności...

   Zaczęło się od tego że zaspałam. Planowałam jechać do dzieci w Otwocku o 8.30, a że zawsze budzę się między 6.00 a 7.00, budzika nie włączałam.
Obudziłam się o 8.00, więc wszystkie następne działania nacechowane były nadzwyczajnym pośpiechem.
   Jak się człowiek spieszy, to się diabeł…

   Samochód był zamrożony z każdej strony, choć całe święta było na plusie. Oskrobanie szyb zajęło minutę, ale potem jakby diabeł zatkał dupą klimatyzator - szyby wciąż pokrywały się tym białym od środka, żeby nie wiem jak dmuchać.

   W końcu zdołałam ruszyć z parkingu i dojechać do pierwszych świateł, na których zawsze zawracam. Strzałka do skrętu w lewo była czerwona i ... pozostała czerwona przez trzy pełne cykle… Szlag! Musiała się zaciąć właśnie teraz???!!!
   Mając do wyboru bezczelnie wjechać na czerwone, wybrałam opcję drugą - dałam ostro na prawo, żeby ominąć ten rejon z innej strony.

   Objechałam osiedle i bezpiecznie wjechałam na most.
Kiedy ujechałam 200 m już wiedziałam, że nie jest dobrze. Sunęłam jak koń z klapkami w stronę biura, a powinnam była przed mostem zjechać w dół. Przecież dzieci mieszkają po tej samej stronie Wisły co ja…

  Popatrzyłam na bezlitośnie uciekający czas na zegarze i zaczęłam wrzeszczeć:
- Czy TY coś do mnie masz dzisiaj? Czy coś CI moje dzieci zrobiły??? O co  chodzi???

   Wreszcie przemówiłam sama sobie do rozsądku, opanowałam nerwy, i robiąc wielkie koło dojechałam do Otwocka w miarę spokojnie.
Przebierając się na roboczo, sięgnęłam do torby, w której ZAWSZE niosę klapki, wodę, kanapkę i gazetę, w razie gdybym się nudziła. Nigdy się to nie zdarzyło, ale co tam.

   Klapek był jeden.
 
   Zaczęłam się histerycznie śmiać. To nie mogła być prawda. Nigdy ich z tej torby poza ośrodkiem nie wyjmuję, torba jest głęboka, nie mógł wypaść po drodze.
   A jednak. Im bardziej go szukałam, tym bardziej go tam nie było…

   Nie mogłam iść do dzieci w zimowych buciorach, więc następne 5 godzin spędziłam boso. Podłogi były czyste, zwłaszcza że po remoncie, ale fakt był faktem.

   Zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy ja w ogóle dziś powinnam dotykać dzieci. Tu już nie chodziło o byle spóźnienie czy bose stopy, tylko o ICH bezpieczeństwo. Ale widok mojej 6-tygodniowej princessy, którą sobie ostatnio zaanektowałam, pozbawił mnie wątpliwości. Dalej wszystko potoczyło się w takim tempie, że o pechu nie było czasu myśleć. Karmienie z butelki, pojenie, przewijanie, jedna kupa, zupa łyżeczką, druga kupa, usypianie, a wszystko na 3 pokoje, skutecznie odpędziło złe myśli.

   Wróciłam do domu, zjadłam resztki ryby ze świąt i postanowiłam poćwiczyć, żeby pogonić ten piernik, co go mi siostra wcisnęła na wynos (broniłam się, Wysoki Sądzie!).
   Ćwiczę na pamięć „z Chodakowską”, czyli wykonuję jej ćwiczenia, patrząc jednym okiem w duży zegar umiejscowiony przy podłodze, a drugim oglądając jakiś odcinek czegoś tam…
   No i w trakcie tych ćwiczeń zegar…..stanął. Nie, nie żartuję. On stanął dokładnie między jednym ćwiczeniem a drugim.

Zaklęłam szpetnie i pognałam po drugi, który zdjęłam ze ściany tydzień temu wieszając girlandę.

TEŻ STAŁ.

Czy często Wam się zdarza, żeby dwa zegary stanęły w odstępie kilku dni?

   Nie wstawiałam tego wpisu aż do pójścia spać. Bałam się zapeszyć, w razie jakby co... Na szczęście nic więcej się nie wydarzyło (no, może tylko bateria przeznaczona dla zegara sturlała się, wpadła za komodę i trzeba było ją wyciągać kijem od szczotki, ale nie przesadzajmy, to się ZAWSZE mogło zdarzyć...).

  PS. Klapek się nie odnalazł. Ech....



Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
środa, 27 grudnia 2017 08:05

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • czeslawka napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/30 09:13:51:

    To drugi znajomy blog na gazecie:)), pozdrawiam zatem , poranek z Twoim poczuciem humoru jest o niebo lepszy:))

Dodaj komentarz

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę