Świat na głowie postawiony.

Wpis

niedziela, 17 czerwca 2018

Kocham pana, panie Varga Krzysztofie...

Kocham Pana. Nic na to nie poradzę.


   Tak się złożyło, że z książek Vargi czytałam te najbardziej dobijające - „Trociny" i „Masakrę". Obie napisane językiem niesłychanie inteligentnym, zabawnym, precyzyjnym, ale dobijają prawdą o nas Polakach.
   Choć obiecywał, że książką "Langosz w jurcie" kończy trylogię węgierską (jest po ojcu pół-Węgrem), Budapeszt jest drugim bohaterem najnowszej powieści - „Sonnenberg".

   I znów ten język… Cudownie trafne metafory, ciekawe spostrzeżenia, łączenie faktów w oryginalny sposób. Czyta się to lekko, choć główny bohater wcale lekko nie ma, a wręcz przeciwnie. Wędruje po swoim mieście środkami komunikacji miejskiej opisując rejony Budapesztu z taką dokładnością, jak gdyby zdawał egzamin na taksówkarza. Kocha się w niewłaściwych kobietach (a jakże!), żegna najbliższych przyjaciół (jak to w życiu) i rozmyśla nad swoją i cudzą egzystencją.

   Są tu takie perełki jak refleksje po zwiedzaniu Lizbony i okolic, po których to refleksjach zrobiło mi się głupio, albowiem poczułam się częścią tej grupy, którą opisuje Varga tak:

   „Tak, to była ławica sardynek, zachwyconych tym, że ktoś je wreszcie wepchnął do puszki (mowa o słynnych lizbońskich stareńkich tramwajach, w których jednego dnia kieszonkowcy próbowali nas okraść trzy razy - przypis mój).
… sardynek szczebioczących, robiących naturalnie nieprzytomne ilości zdjęć, jadących przez dość paskudne przedmieścia Lizbony, by dotrzeć do Belem.
A na miejscu ogłupiała kolejka turystycznej owczarni cierpliwie stała po legendarne babeczki z cukierni Casa dos Posteis de Belem.

   Przyjechać z drugiego końca by fotografować, a porem zjeść małe ciastko  - oto definicja współczesnego odkrywcy! Wielcy żeglarze wyruszali z portu Belem odkrywać nowe drogi morskie, poszerzać władzę portugalskich królów,(…) krzewić wiarę chrześcijańską, wyzyskiwać tubylców na orientalnych lądach, a współcześni wędrowcy przyjeżdżają sfotografować, a potem zjeść babeczkę z budyniem…"

   Tak było. Posypuję głowę popiołem…

   Na szczęście nie wszędzie odnajduję swoją historię. Ale zachwycił mnie np. ten fragment o ojcu:

„Mógł się tam zatrzymywać (w Piwiarni Słowackiej), chociaż ponad wszelką wątpliwość się nie zatrzymywał, bo nie pił. (…) Ojciec zawsze do domu wracał patologicznie punktualny i morderczo trzeźwy, a jego punktualność i trzeźwość stawały się poniekąd utrapieniem całej rodziny.

Niepicie ojca było tak dominujące i tak głęboką zostawiło we mnie ranę, że teraz ja siedzę w piwiarni Trombitas, a także w Piwiarni Słowackiej i nadrabiam wieloletnie pijackie zaniechania mojego ojca, a jeśli rujnuję sobie zdrowie i mitrężę czas konieczny na pożyteczne działania, to tylko z winy mojego ojca, który nie wziął na siebie odpowiedzialności za bycie niepunktualnym, rozleniwionym pijakiem, tak aby jego syn mógł w ramach symbolicznego ojcobójstwa radykalnie odciąć się od jego stylu życia… „

Albo coś z innej beczki:

„Lubię Zwingliego za to najbardziej, że zbuntował się przeciw obowiązkowi rezygnacji ze spożywania mięsa w wielkim poście oraz namawiał do jedzenia w tym czasie kiełbasy, co jego wyznawcy, ma się rozumieć, ochoczo podchwycili. Można powiedzieć, że wszystkie rewolucje zaczynają się od problemów z jedzeniem kiełbasy: zazwyczaj wybuchają z powodu braku kiełbasy, albo też z powodu obostrzeń w jedzeniu kiełbasy, nawet gdy kiełbasy nie brakuje.

   To może się wydać dość prostackie, nawet oklepane, ale tak po prostu jest: kiełbasa bywa bardzo często zarzewiem rewolucji politycznych, wojskowych bądź religijnych…”

Krzysztof Varga „Sonnenberg” 2018 rok.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
helenarotwand
Czas publikacji:
niedziela, 17 czerwca 2018 12:58

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jotka2018 napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/23 20:26:43:

    Przyjechać z drugiego końca by fotografować, a porem zjeść małe ciastko - oto definicja współczesnego odkrywcy! Wielcy żeglarze wyruszali z portu Belem odkrywać nowe drogi morskie, poszerzać władzę portugalskich królów,() krzewić wiarę chrześcijańską, wyzyskiwać tubylców na orientalnych lądach, a współcześni wędrowcy przyjeżdżają sfotografować, a potem zjeść babeczkę z budyniem"

    To także o mnie, ale czy to zbrodnia? To takie małe przyjemności życia:-)

  • helenarotwand napisał(a) komentarz datowany na 2018/07/30 10:46:41:

    Jotka, a czy ja się nie przyznaję do tego samego? :)) Wiadomo, że dziś trudno nam jest zostać prawdziwym odkrywcą. Nie mam duszy takiego trapera, żeby błądzić po dżungli amazońskiej czy bezkresnej Syberii. A w Europie odkryto już wszystko. To czemu z tego nie korzystać? :))
    Po prostu podoba mi się logika i skojarzenia Vargi :)))

Dodaj komentarz

Kalendarz

Listopad 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

milan interStatystyki zbiorcze na stronę